Zdarzyło mi się kilkakrotnie znaleźć pieniądze na ulicy. Głównie przytrafiało się to w czasie studiów, gdy chodziłem dużo na piechotę. Ostatnio nie trafiam już na takie „okazje” ponieważ przemieszczam się częściej rowerem, autem lub autobusem. Nie wynika to z postępującego wieku, ale raczej większych odległości jakie dzielą mnie od centrum miasta. W czasie studiów mieszkałem w centrum, raptem kilometr z hakiem od uczelni. Teraz do centrum mam 7 kilometrów. Tak więc z konieczności jeśli muszę coś na mieście załatwić to jadę jakimś pojazdem. Takie szybsze przemieszczanie się powoduje, że nie jestem w stanie dostrzec mijanej na drodze gotówki, nawet jeśli przemieszczam się rowerem. A pieniądze najłatwiej jest znaleźć na chodniku, gdzie chodzą osoby piesze. Najlepsze na tego typu połów są późne godziny wieczorne w weekend, bo wówczas lekko „wstawione” osoby mają większą tendencję do gubienia pieniędzy. Nie mówię tu o znajdowaniu portfeli czy dokumentów, bo takie rzeczy należy odnieść na najbliższy posterunek policji lub do biura rzeczy znalezionych. Nie da się odnaleźć łatwo właściciela zaginionych pieniędzy, o ile zagubienie nie nastąpiło w izolowanym środowisku np. szkoła, biuro itp. Ale przy zgubieniu pieniędzy na ulicy to można się z nimi od razu automatycznie pożegnać.

Pieniądze leżą na ulicy – jest nawet takie powiedzenie. Czy prawdziwe i co może ono znaczyć? Jak dla mnie oznacza ono to, że pieniądze i okazje można znaleźć wszędzie. Trzeba tylko zacząć ich szukać i myśleć pozytywnie. Czasem nie chodzi o same pieniądze, ale zdobycie czy kupienie przedmiotu, który może przynieść zysk.

Co udało mi się znaleźć na ulicy? Raz było to 100 zł, kilka razy po 20 zł czy 10 zł, często po parę złotych w postaci monet. Zdarzało mi się również zgubienie jakichś rzeczy, ale raczej nigdy nie były rzeczy bardzo wartościowe, ani pieniądze. Można więc powiedzieć, że delikatnie wychodzę pod tym względem na plus. Ta znaleziona przed laty stówa to znalezisko właśnie wieczorne, gdy grubo po północy wracałem do akademika.
Aby znajdować pieniądze na ulicy trzeba po prostu po ulicach chodzić. Innej opcji nie ma. Najlepiej gdy chodzi się nie po to, aby szukać kasy na chodnikach, ale znajdować ją przy okazji, załatwiając inne sprawy. Wtedy łączymy przyjemne z pożytecznym.

Niektórzy zajmują się szukaniem kosztowności zawodowo lub hobbystycznie np. osoby posiadające wykrywacze metalu. Podobno na plażach po sezonie można całkiem nieźle się obłowić, bo ludzie gubią nie tylko pieniądze, ale też pierścionki, naszyjniki i tym podobne rzeczy. Ale gdzie jest potencjał finansowy tam jest też i konkurencja. Z tego co czytałem inwestycja w wykrywacz metali ze średniej półki, czyli w cenie około 1500 zł ma szansę się zwrócić po kilku dniach spacerów po uczęszczanej tłumnie plaży. To chyba jednak temat na oddzielny artykuł.

Jeszcze jedna sprawa. Znajdowanie „leżących” pieniędzy to także np. zanoszenie na skup makulatury, butelek i metali jakie uda się Ci zgromadzić. Po co to wyrzucać skoro przy minimalnym wysiłku można łatwo zgarnąć kilka czy kilkadziesiąt złotych? W tym temacie polecam zajrzeć do tego artykułu.

Schylajmy się więc po pieniądze ilekroć nadarzy się okazja. Warto nastawić swój umysł i podświadomość na poszukiwanie pomysłów i rozwiązań pozwalających na znajdowanie pieniędzy tam, gdzie inni nawet nie patrzą.

Tematyka artykułu:

  • gdzie ludzie gubią pieniądze
  • gdzie ludzie najczęściej gubią pieniądze
  • gdzie można znaleźć pieniądze
  • gdzie na mieście znaleźć pieniadze
  • jak znalesc na ulicy pieniadze
  • pieniadze lezą na ulicy

Podobne artykuły: